W pokojach bardzo czysto i ciepło ale to przecież w cywilizowanym świecie standard. Hotel 3* a łazience jedynie ręczniki, papier i szare mydło w dozowniku! Bez własnej kosmetyczki z pełną zawartością bedzie bieda, bo na horyzoncie żadnego sklepu nie widziałem (do centrum pół godziny jazdy tramwajem i to poza szczytem!). Wystrój hotelu nieco \"wczesny Gierek\" za to restauracja to taka GS-owska knajpa w nieco lepszym wydaniu. W menu żadnej sałatki oprócz \"zestawu surówek\" nie znajdziecie. W wątróbce duszone plasterki jabłek razem ze skórką a zielona herbata to wygórowany kaprys gościa. Ale nic nie pobije śniadań! Suszona jajecznica, skrzypiący chleb, chrzczone \"soki\", pomarszczone jabłka i przeźroczysta kawa! Mając inny wybór na pewno więcej tam nie zawitam!